moderatio blog logo
Dziś nas kochasz, jutro nienawidzisz…
ilustracja
Dla osoby o mocnym zacięciu socjologiczno-psychologicznym badanie interakcji z drugim człowiekiem przez Internet jest ogromną satysfakcją. Jeśli więc można połączyć to z pracą zawodową – daje olbrzymie pole do zdobywania wiedzy praktycznej przez niemal całą dobę.

Razem z Mikołajem pracujemy w jednym z internetowych serwisów społecznościowych i jesteśmy osobami odpowiedzialnymi za kontakt z Użytkownikiem. Jesteśmy twarzą serwisu – to nas wizualizują sobie nasi odbiorcy podczas personalizowania obiektu, który wg nich odpowiedzialny jest za… no właśnie, za coś pozytywnego, lub – równie prawdopodobnie – negatywnego.

Podczas codziennej pracy rozmawiamy z setkami różnych osób – za pośrednictwem wiadomości serwisowych, e-maili, wypowiedzi na specjalnych forach tematycznych. Większość z nich wie, kim jesteśmy („adminami”) i to od nas oczekuje konkretnej odpowiedzi na zadane pytania. Część trafia na nas przypadkiem, ponieważ widzi, że wykazujemy się nadaktywnością i intuicyjnie do nas zwraca się ze swoimi problemami. Z wypowiedzi tych często jednak wyziera smutna rzeczywistość – jesteśmy osobami, które mają udzielić odpowiedzi, ale niewiele osób zadaje sobie pytanie, kim tak naprawdę jesteśmy i co robimy w firmie, która powadzi serwis. Cały czas pracujemy nad sobą oraz własnymi metodami, aby nikt nie czuł się „obsłużony przez robota” – jednak absurdalnie nasze człowieczeństwo nie wywołuje większej ciekawości dotyczącej nas samych.

Praca na stanowisku Specjalisty ds. Obsługi Użytkownika jest pasjonująca, ale stanowi także olbrzymie wyzwanie. Na podstawie wyników można wyrobić sobie intuicję w zakresie przewidywalnych zachowań oraz postaw w świecie wirtualnym, ale można również zostać poddanym niezwykle mocnej krytyce.

Serwisy mają to do siebie, że starając się zadowolić Użytkownika, wprowadzają zmiany – w świecie zmian zastój jest niemożliwy i prowadzi nie do stagnacji, ale wręcz zacofania.

Zmiany mogą wynikać z różnych przesłanek – badań dotyczących tego, co chcieliby widzieć odbiorcy, z wizji firmy, z pomysłu, który ktoś rzuci pozornie luźno.

Ważne jednak jest to, że to my przekazujemy takie informacje naszym odbiorcom – sygnując je swoją twarzą i dobierając sposób komunikacji, który spowoduje jak najszybsze zrozumienie schematu rządzącego nowym mechanizmem i wskaże jego celowość.

Nowości odbierane są dwojako – albo cieszą i bawią, albo są całkowicie negowane. Pośrednich opinii jest równie dużo, jednak ze względu na mniejszą intensywność przeżyć, które im towarzyszą – są mniej zauważalne.

W wypadku zadowolenia z danej funkcji – Użytkownik przeważnie po prostu z niej korzysta, nie zastanawiając się nad tym, czy warto komuś powiedzieć, że wszystko fajnie działa. Poszukiwanie osoby, z którą należy porozmawiać zaczyna się najczęściej w momencie niezadowolenia i frustracji – wówczas to my jesteśmy buforem odpowiedzialnym za podjęcie dyskusji i wytłumaczenie motywów, które kierowały wszystkimi podczas tworzenia pewnego planu.

Problemem jest duża doza emocji, która towarzyszy niezadowoleniu – wówczas merytoryka ustępuje miejsca tzw. „biciu piany”. My natomiast nie możemy podjąć walki wdając się w dyskusję prowadzącą do nikąd.

Te same emocje towarzyszą osobom, które uważają, że nie zostały przez nas obiektywnie „osądzone”, że nie zajęliśmy się ich właśnie sprawą należycie, nie doceniając jej wyjątkowości.

Na nic zdaje się tłumaczenie, że subiektywizm zostawiamy w szatni naszej pracy i kierujemy się tym, co wypracowujemy w sobie przez długi czas, ćwicząc samokontrolę, opanowanie i spokój, aby nie dać się emocjom w najmniej odpowiednim momencie – aby nie urazić Użytkownika, który nam samym nadaje sens, który stanowi istotę naszej pracy.

Niestety, twarze mają to do siebie, że sygnując markę, zgadzają się na obarczanie ich winą za innowacje, choć każda z nich musi być wynikiem długiego procesu, niekoniecznie zapoczątkowanego przez twarz. I choćby ta zajmowała się dodatkowo prowadzeniem kilkunastu innych projektów, to podczas zarzucania jej opieszałości w udzielaniu odpowiedzi – pokornie przeprosi. Dlatego, bo zdaje sobie sprawę z tego, że najwyższą wartością jest szacunek – niezależnie od tego, czy akurat panuje era nienawiści, czy miłości (oczywiste, że ta druga jest łatwiejsza i sympatyczniejsza, gwarantuje też chwile odpoczynku psychiczno – emocjonalnego).

Bardzo ciężko jest być workiem treningowym i po dłuższym czasie zdarzają się chwile wypalenia, w których myśli się nad sensownością swoich starań, swojej pracy po godzinach, swojego myślenia o niej w autobusie, metrze i podczas snu. Nadaktywność i starania zatracają swój sens w momencie długotrwałego boksowania się („Przecież stworzeni jesteśmy do rozmowy, nie do przepychanek!” – myślimy sfrustrowani) i próby podjęcia merytorycznej dyskusji, która bywa niemożliwa, gdy opanowanie wykazuje tylko jedna ze stron – i to dwuosobowa, a więc kilkudziesięciokrotnie mniejsza od strony emocjonalnej i domagającej się zmian bez przedstawienia argumentów.

I wtedy przychodzi e-mail, wiadomość lub inna forma przekazu – z podziękowaniami za pomoc, za okazaną troskę, za profesjonalizm.

I całe zwątpienie ustępuje woli podjęcia kolejnego wyzwania. I znowu myśli się o serwisie w pracy i w drodze do domu i na zajęciach i w wannie. Ta kropla miłości odbudowuje w nas wiarę w sens i popycha w stronę kolejnych metod samodoskonalenia i tworzenia ścieżek porozumienia.

A Ty? Co myślisz o tych osobach po drugiej stronie monitora i ile władzy im przypisujesz?

2008-01-29 03:35:34
Ewa
:)
świetny artykuł. Wiadomo , że Wasze życie jest ciężkie , ponieważ jestem użytkowniczką serwisu w którym pracujecie i widzę jak codziennie setki ludzi wysyla tylko na samym forum od groma zapytań. Wypowiadając się za ogół użytkowników - dziękujemy za Wasze poświęcenie , profesjonalizm i szczere chęci ,zaangażowanie w wykonywanie swojego zajęcia oraz za niewyobrażalnie wysoką kulturę wypowiedźi (zwróciłam na to uwagę , ponieważ użytkownicy nie zawsze kulturalnie potrafią napisać w czym problem).
2008-01-30 13:33:55
dzień dobry paulinko
Potrafię zrozumieć obie strony .
Fakt, użytkownicy nie zawsze potrafią opisać dokładnie swój problem bo są pod wpływem "emocji" , zbyt dużych emocji ;)a to nikomu zapewne pracy nie ułatwia -zawsze chcemy mieć wszystko jak najszybciej , ciągle narzekamy na usterki a jak już mamy zmiany nie potrafimy tego docenić (I tak źle i tak nie dobrze)
Ale bez względu na komentarze o was , o waszej pracy i tak kochamy Grono.net ;)
2008-01-31 08:20:32
loneeagle | orliński
Muszę przyznać, że rzeczywiście nieczęsto zdarza się osoba, która napisze posta wychwalającego za jakiś "ficzer". Ludzie są przekonani, że jeśli wszystko działa, jak należy, to mogą mieć osoby za to odpowiedzialne "gdzieś". Nie mówię tutaj o padaniu do stóp i wychwalaniu pod niebiosa, ale czasami życzliwe "Dziękuję!" może zmienić humor na zdecydowanie lepszy.
Dobrze, że ostatnio piszecie "po godzinach", gdyż to sprawia, że jednak jesteście odbierani jak ludzie. (Tak wiem, brzmi idiotycznie, ale tak po prostu jest.)
Obyście dalej prowadzili taką politykę! :)
2008-02-07 14:51:50
anonimowy
Swietny artykuł. Pozdro dla Mikołaja.
2008-02-29 00:45:35
Nes
Gdyby wszyscy modzi tak myśleli świat byłby piękniejszy. Niestety bardzo często spotykam się z postawą "ja tworze to miejsce a jak tobie gnoju się coś nie podoba to WON". I koniec rozmowy. Co najgorsze taką postawę widzę na forum którym ja się częściowo zajmuję (smodek ;p) i doprowadza mnie ona do białej gorączki, dużo większej niż to że użytkownicy potrafią być naprawdę nachalni i wymagają dla siebie maksimum uwagi. Aż miło poczytać o tym, że ktoś rozumie że serwisy nie są dla jego prywatnej satysfakcji tylko dla ich użytkowników :).
2008-02-29 15:06:21
mike
dobry mod to dobry psycholog :)
2008-02-29 15:14:49
mike
tylko bedac (oraz rozumiejac) tu i teraz mozna osiagnac meritum...

zloty srodek w komunikacji, chemii neuronow na fali miedzyludzkiej
2008-07-10 23:05:57
Piottr
tetetka@yahoo.co.uk
Zdaję sobie sprawę że praca Admina czy moderatora jest cholernie ciężkim kawałkiem chleba. Sam od wielu lat moderuję kilka for społecznościowych opartych na phpbb. To jest tak jak z kanarem, który zawsze musi zachować stalowe nerwy, gapowicz mu czasem nabluzga, a jemu nie wolno. Podobnie jest z trollami sieciowymi, ale nic nie przebije tzw. dzieci neostrady, które nie akceptują żadnych reguł i zawsze muszą być w centrum uwagi, bo jak nie, to zaczną wirtualnie tupać i krzyczeć...
Ja się jakiś czas uczyłem trzymania nerwów na wodzy, kiedy moderuję.
Niestety, nie każdy ma wystarczającą odporność psychiczną żeby podołać temu wyzwaniu. Nie ma nic gorszego, niż administrator upokarzający lub ośmieszajcy słownie użytkowników portalu (i chyba wiadomo kogo mam na mysli ;-)
powrót na górę strony